Skip to content Skip to footer

Kostusiowe Wrota czy Wągrowiec?

Dzień dobry!

Dawno nas nie było, ale powolutku wracamy do stałej publikacji na naszym blogu.

Ostatnio mogliście zadać pytania Pani Monice Konefelt, autorce książek „Grubsza sprawa” i „Przepis na święta”, a także opowiadań „Wsiąść do pociągu”, „Okres próbny”, „Modliszek”, „(Nie)spokojne święta”. A już 19 lutego nowe opowiadanie „Bye,bye…”.

Autorka odpowiedziała na kilka pytań, ale postanowiliśmy wybrać pięć, które mogą Was zaciekawić.

Czas zatem na odpowiedzi :)


Potrzebowałam miejsca na bardzo mroczny, ale zarazem humorystyczny tekst. Kostusiowe Wrota –
kosteczki, kostucha, drzwi… Diabeł nakrył to miejsce ogonem… To już powinno nasuwać pewne
skojarzenia. Skoro było tam aż tyle morderstw, to musiało być też dużo kości ;) Nie był to pierwszy pomysł
na nazwę, jednak ostatecznie stwierdziłam, że jest mocno intrygujący i nie ma takiej miejscowości w Polsce.

Kilka lat temu przeprowadziliśmy się do Kobylca. W Wągrowcu nadal pracujemy, mąż ma tam firmę.
Wągrowiec przede wszystkim kojarzy mi się z jeziorem Durowskim, czarownicami, skrzyżowaniem rzek i
cystersami. Kierowcom najbardziej kojarzy się z rondami, a mieszkańcom z marketami ;) Nawet się z tego
śmiejemy. Małe miasto, a co kawałek rondo i market.
Dlaczego czarownice? Kiedyś płonęły tu stosy. Podobno nawet nawiedzają jedno miejsce w lesie.
A cystersi stworzyli skrzyżowanie rzek, mieli tu swój browar, Wągrowiec należał do nich.


Pisać czy nie pisać?? Zdaję sobie sprawę z tego, że mój styl pisania jest dość specyficzny. Nie używam
zbyt skomplikowanego słownictwa, moi bohaterowie bardziej przypominają typowego Kowalskiego zza
ściany mieszkania w bloku, a momentami łacina podwórkowa dominuje całą scenę. Ale… takie jest
właśnie życie. Nie umiem pisać o czymś górnolotnie… wolę pisać śmieszne teksty i mam nadzieję, że jakoś
mi to wychodzi. Nawet w „Bye, bye”, które uważam za dość mroczne, musiałam wpleść trochę humoru.
Chciałabym, aby moje teksty odrywały ludzi od problemów, od trosk i chociaż na chwilę pozwoliły
uśmiechnąć się i zapomnieć o wszystkim dookoła. Czy mi się to udaje? Jestem ciekawa Waszego zdania.


Myślę, że największą taką szkatułką jest moja głowa. Kiedy zasypiam, kiedy mam gorszy dzień, lubię
powspominać sobie coś miłego. Oprócz tego mamy albumy ze zdjęciami, dysk z filmami rodzinnymi i całe
pudło rysunków naszych dzieci. Do tej pory uważam, że najlepszym prezentem są ich rysunki, mimo że to
już nastolatki, a jedna z córek jest już pełnoletnia.


Daster. Miał być Mozart, ale mąż stwierdził, że nie pasuje do niego takie imię. To kundelek z myśliwską
krwią, jak zobaczy zwierzaka, to trudno go utrzymać. Wieczorem to taki pieszczoch, że niejeden kot
mógłby się od niego uczyć.

Spodobały Wam się odpowiedzi? Mamy nadzieję, że TAK.

A na zakończenie mamy jeszcze jedno pytanie:


Magią. Wrotami do innego świata. Czasami świadectwem czegoś ważnego. W książkach zawsze
najbardziej kochałam właśnie to, że za kilkanaście złotych, a czasem tylko za spacer do biblioteki,
mogłam przenieść się do zupełnie innego świata. A kiedy coś czytałam, to w wyobraźni powstawał ciąg
dalszy albo zmieniałam losy bohaterów ostatnio przeczytanej książki. Przenosiłam ich do innej książki,
poznawałam z nowymi przyjaciółmi. Teraz kiedy sama piszę, to wszystko nabrało jeszcze innego
znaczenia. Ktoś kupił moją książkę, ktoś ją przeczytał, komuś się spodobała. To spełnienie marzeń!

Skusicie się na pozycje autorki? Książki dostępne na naszej stronie internetowej, w wielu księgarniach internetowych. Opowiadania przeczytacie w Empik Go, Storytel, BookBeat i Ebookpoint BIBLIO.

„Przepis na święta” – Wydawnictwo Magia Słów

Grubsza sprawa – Wydawnictwo Magia Słów

Modliszek – eBook – Monika Konefelt – ISBN 9788368229073 – Storytel

Okres próbny – Konefelt Monika – E-book – BookBeat

Mamy do zgarnięcia 2 egzemplarze książki „Przepis na święta”. Tak, tak, już dawno po świętach, ale może chcielibyście poznać zwariowaną Elżbietę i wujka Zenona?

Rozdanie trwa do 6 lutego :)

Powodzenia :)

Cart0